poniedziałek, 20 marca 2017

Natasza Socha "Kobiety ciężkich obyczajów"




Po "Hormonii" i "Dziecku last minute" przyszedł czas na trzecią część z serii Matki, czyli córki Nataszy Sochy, czyli na "Kobiety ciężkich obyczajów".

Fabuła "Kobiet..." skupia się na Kirze oraz jej prababce Kwirynie. I jedna, i druga prowadzą bujne życie towarzyskie skupiające się na mężczyznach, chociaż każda na inny sposób. Czy może tak być, że losy jednej mogą mieć wpływ na to co w przyszłości spotka jej potomkę? Podczas lektury niejednokrotnie nasuwa się myśl, że czasami bywa tak, że los się powtarza, nawet jeżeli nie toćka w toćkę, to jednak podobieństwo historii jest zauważalne. Być może w genach można przekazać łatwość manipulowania i zabawy  męskim rodem? Na pewno przyczynia się do tego niecodzienna wada wrodzona, jaką jest różnobarwność tęczówek, która przytrafia się głównym bohaterkom.

Autorka pięknie lawiruje pomiędzy czasem rzeczywistym, a czasami przed i powojennymi. Przedstawia nam losy eksluzywnej prostytutki ponad pół wieku temu, z jakimi problemami i rozterkami musi się borykać będąc kobietą lekkich, a raczej ciężkich, obyczajów. Natasza Socha zestawiła bardzo spójnie dwa różne światy. Przy okazji w książce zostały dopowiedziane losy pozostałych kobiet z rodziny, dzięki czemu wyjaśniły się niejasności z poprzednich części.

Wszystkie bohaterki Nataszy Sochy są dumne i pewne swoich racji, przez co niesnaski i nieporozumienia nie zostają wyjaśnione, tylko przez cały czas drzemią w zakamarkach dusz. To co daje się zauważyć to to, że kobiety nie potrafią porozmawiać o swoich odczuciach, uczuciach i pragnieniach oraz to, że każda obiecuje sobie być przeciwieństwem swojej matki, żeby dać córce to co najlepsze i to czego jej brakowało, a okazuje się, że to wcale nie o to chodzi. Konstancja, która miała zdecydowanie za mało miłości matki, niemal zadusza Kalinę nadopiekuńczością, z kolei Kalina daje tyle swobody Kirze, ile tylko może, a nawet więcej. Jednak Kira nie tego oczekuje, ponieważ jej zależy na zainteresowaniu ze strony matki. Niestety w każdym przypadku nie jest dobrze, trudno jest znaleźć i uzyskać równowagę w relacjach matka-córka.

Przepiękna okładka przyciąga wzrok i działa hipnotyzująco, chociaż muszę się zgodzić z opinią przeczytaną gdzieś w czeluściach internetu, że idealnie by było, gdyby z okładki spoglądało jedno oko niebieskie, a drugie brązowe. Zgodnie z przysłowiem: nie powinno się oceniać książki po okładce, ale w przypadku "Kobiet cieżkich obyczajów" zdecydowanie ocena okładkowa idzie w parze z oceną zawartości. Kolejna świetna książka o kobietach i dla kobiet. A co jest najlepsze? Zakończenie wprowadza mały zamęt i daje nadzieję, że być może... 

Ocena: 5/6.

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Pascal.

niedziela, 19 lutego 2017

"Odważona. Dziewczyna minus 70kg" Danuta Awolusi

 
Jakakolwiek walka z kilogramami do łatwych nie należy, i nie ma tu znaczenia czy trzeba zrzucić ich kilkadziesiąt, kilkanaście czy kilka. Wie o tym każdy, kto kiedykolwiek próbował. Potrzeba bardzo dużo silnej woli i chęci. Pomimo tego, iż raczej stronię od książek typu "ni to pamiętnik, ni to poradnik" to w moje ręce trafiła najnowsza książka Danuty Awolusi "Odważona. Dziewczyna minus 70kg". I muszę tu szczerze powiedzieć, że dawno nie czytałam tak fajnej i mądrej książki, od której nie można się oderwać, potwierdza to fakt, iż przeczytałam ją w ciągu jednego dnia (a taki cud mi się nie zdarza, odkąd mam dwójkę dzieci;) ).

Danuta Awolusi pochodzi ze Śląska, aktualnie mieszka w Warszawie, jest copywriterką, blogerką oraz pisarką, zakochaną w muzyce gospel. W swojej najnowszej książce zapoznaje nas ze swoją historią, historią osoby przy tuszy, którą była chyba od zawsze, do momentu kiedy na przełomie 2012/2013 roku obudziła się w niej Dzika Kobieta, dzięki której postanowiła wprowadzić kilka zmian w swoim dotychczasowym życiu. Małymi kroczkami, nie po to aby osiągnąć cele, ale po to, aby wykonać misję, realizuje swoje noworoczne zamierzenia. 

Pokazuje nam jak trudnym tematem jest nadwaga dla osób borykających się z tym problemem. Nawet wtedy, kiedy innym wydaje się, że taka osoba akceptuje siebie i jest zadowolona ze swojego życia i wyglądu, naprawdę może to wyglądać zupełnie inaczej. I potrzebna jest ogromna siła walki, aby przetrwać wszystkie wątpliwości i zawirowania.

"Odważona" to rewelacyjnie skonstruowana opowieść przedstawiająca walkę z samym sobą i z obawami przed opinią innych ludzi. Czytając niejednokrotnie chciałam wykrzyczeć, żeby olała to co inni pomyślą czy powiedzą, niech myśli o sobie i tylko o sobie. Ale wiem że mi to łatwo powiedzieć, a gdybym była w podobnej sytuacji, też pewnie miałabym z tym problem.

Książka nie jest poradnikiem, autorka nie narzuca swoich rozwiązań, nie mówi: "rób tak i tak, bo to jedyna słuszna droga", co często można spotkać w tego typu książkach. Danuta Awolusi pokazuje co jej pomogło oraz udowadnia, że zawsze można dokonać zmiany, jeśli tylko się chce. Jeżeli chcesz zmienić swoje życie, to możesz się zainspirować historią Danusi, pomyśleć o sobie i zacząć działać. 

Jedyne czego mi brakowało, to może tego, że autorka nie napisała czy przydarzyła jej się kiedykolwiek sytuacja, która mogłaby zachwiać postanowieniem, a jeżeli tak, to jak sobie z nią poradziła.

Najbardziej mnie zaskoczyły zdjęcia na końcu książki - zdjęcia pięknej kobiety. Aż nie chce się wierzyć, że taka osoba może mieć problemy z poczuciem własnej wartości. Chociaż fakt faktem, że w trakcie kiedy była większa to skutecznie to swoje piękno ukrywała. W książce znajdziemy także kilka przepisów, które są bardzo ciekawe i mam nadzieję z nich skorzystać. Danuta Awolusi zapoznaje nas także z kilkoma historiami innych osób "plus size", które zaczęły działać i odniosły sukces. Brawo! Brawo dla Danusi oraz dla wszystkich, którzy zawalczyli.

"Odważona" to książka, którą warto przeczytać, żeby poznać świetną, piękną i mądrą kobietę, która potrafi zawalczyć o siebie, i dzięki której i ja i Ty także możemy to zrobić. Odpowiednia dawka motywacji zapewniona!

Ocena: 6/6.

wtorek, 1 listopada 2016

"Dziecko last minute" Nataszy Sochy




Natasza Socha jest znana ze specyficznego poczucia humoru, które odnajdziemy w wielu jej książkach oraz tego, że potrafi w łatwy i zabawny sposób przedstawić problemy kobiet, które niejednokrotnie do najłatwiejszych nie należą. Najnowsza powieść autorki to "Dziecko last minute", która jest wyczekiwaną kontynuacją świetnej "Hormonii".

W "Hormonii" byliśmy świadkami jak 46-letnia Kalina przechodzi bunt związany z okresem przekwitania. Po podróży do Amsterdamu z nowo poznanym mężczyzną Kosmą, podczas której Kalina robiła wszystkie bardziej lub mniej szalone rzeczy, na które do tej pory brakowało jej odwagi lub obawiała się komentarza swojej toksycznej matki, wraca z dwiema niespodziankami. Pierwsza to ojciec, którego jej matka Konstancja uśmierciła dawno, dawno temu, a druga to ciąża. Nieplanowana. Tylko jak o tym wszystkim poinformować matkę oraz córkę, które przyzwyczaiły się, że Kalina to cicha i potulna szara myszka, zawsze na ich zawołanie... A co jeżeli swoje racje zacznie wygłaszać mąż, który mężem nie powinien być od dawna, ale jakoś tak wyszło, że się formalności nie dopełniło? Ile wątpliwości i obaw może czekać na kobietę, której przydaża się późna ciąża, z czym taka ciąża się wiąże? 

Zbliżające się macierzyństwo w każdym wieku wywołuje wiele obaw, a co dopiero kiedy przydarza się wtedy, kiedy menopauza puka do drzwi... Ile rozterek może mieć kobieta w ciąży, od tych prozaicznych typu "jestem gruba i nieatrajcyjna", po te związane ze zdrowiem nienarodzonego dziecka, tego facet może nie zrozumieć...
Autorka zgrabnie prowadzi nas przez te trudne tematy, wplatając w fabułę wiele informacji na temat badań jakie muszą lub powinny przechodzić kobiety w ciąży w późniejszym wieku. Wszystko jest precyzyjnie i szczegółowo objaśnione. Do tego rozterki jakie miotają kobietą oraz jej otoczeniem w trakcie oczekiwania na pojawienie się dziecka.

Natasza Socha po raz kolejny udowadnia, że w lekkiej formie, okraszonej sporą dozą dobrego humoru można przekazać czytelnikowi wiele słodko-gorzkich tematów. Lektura jak zawsze sprawiła mi wiele przyjemności, a do tego rozjaśniła kwestie dotyczące badań prenatalnych. Niejednokrotnie uśmiech gościł na mojej twarzy i to jest najlepsza rekomendacja dla tej książki. "Dziecko last minute" jest lekturą idealną dla każdej kobiety, ale i panowie powinni się z nią zapoznać, by mogli lepiej zrozumieć swoje panie, w trudnym ciążowym okresie.

Ocena: 5/6.


Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Pascal.