niedziela, 19 maja 2013

XVII-wieczy Amsterdam razem z "Córką Rembrandta"








Tytuł: Córka Rembrandta
Autor: Lynn Cullen
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2008










Będąc w księgarni mój wzrok przyciągnęła książka o ciemnej okładce, z której spoglądała zamyślona, częściowo zacieniona, kobieca twarz. To „Córka Rembrandta” autorstwa Lynn Cullen, tajemniczym spojrzeniem, zachęciła mnie do kupna tej powieści. Pomimo tego, że nigdy nie byłam fanką malarstwa i nie bardzo znam się na tym temacie, to wiem kim był Rembrandt i postanowiłam się zapoznać z tą pozycją.

Książka przenosi nas do XVII wiecznego Amsterdamu, gdzie poznajemy rodzinę van Rijnów, w tym tytułową, do tego nieślubną, córkę sławnego Rembrandta – czternastoletnią Cornelię. Niestety sława i powszechne poważanie malarza minęło jakiś czas temu, tym samym rodzinie nie powodzi się zbyt dobrze. Matka Cornelii umarła podczas zarazy kilka lat wcześniej, także prowadzenie domu spada na barki młodej dziewczyny, której pomaga przyrodni brat Titus – syn van Rijna z małżeństwa z Saskią. Jednak i on opuszcza Cornelię żeniąc się z córką bogatego kupca. Wtedy główna bohaterka zostaje sama w domu, z ojcem, który nigdy nie dał jej odczuć, że darzy ją miłością oraz kotem – jedynym pozostałym jej przyjacielem. Jesteśmy świadkami pierwszej miłości młodej dziewczyny, prób zaskarbienia sobie dumy ze strony ojca oraz rodzącego się uczucia ze strony ucznia Rembrandta.

Powieść jest naprawdę wciągająca i mimo iż narratorem jest czternastoletnia bohaterka nie odczułam żadnej infantylności. Książka jest pisana dwutorowo: z jednej strony opisywane są aktualne wydarzenia, z drugiej mamy do czynienia z retrospekcją, kiedy Cornelia dawne wydarzenia łączy z obrazami ojca. Jest to interesujący zabieg, który wywołuje ciekawość u czytelnika, żeby obejrzeć daną pracę artysty. Do tego jest sporo dyskusji o technikach malarskich i tworzeniu obrazów, które czyta się z zainteresowaniem, nawet wtedy kiedy nie wie się za dużo w tym temacie. Książka podobała mi się i dzięki niej poznałam kilka ciekawych obrazów pędzla Rembrandta van Rijna.

Ocena: 5/6


Książka przeczytana w ramach wyzwania: Majowa Trójka e-pik

niedziela, 24 lutego 2013

Wiedźma.com.pl - chcę być taką wiedźmą :)








Tytuł: Wiedźma.com.pl
Autor: Ewa Białołęcka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rok wydania: 2008










Dzięki akcji „Włóczykijka”, która ma na celu rozpowszechnianie twórczości polskich autorów, trafiła do mnie książka Ewy Białołęckiej „Wiedźma.com.pl”. I jestem za to ogromnie wdzięczna. Pisarka jest dwukrotną laureatką nagrody im. Janusza A. Zajdla oraz zdobywczynią tytułu Twórcy Roku przyznawanego przez Śląski Klub Fantastyki.

Krystyna Szyft, nazywana przez wszystkich Reszką, jest uzależnioną od komputera i internetu redaktorką wydawnictwa. Mieszka razem z rodzicami i sześcioletnim synem w małym mieszkaniu i ledwo wiąże koniec z końcem. W związku z tym sytuacja, w której dostaje nieoczekiwany spadek w postaci domu jest jej jak najbardziej na rękę. Schody zaczynają się, gdy próbuje zlokalizować miejscowość Czcinkę, w której mieści się owa nieruchomość. Nawet Google nie są w stanie pomóc. Oczywiście, w końcu jej się udaje, a kiedy dociera na miejsce okazuje się, że nazwisko Szyft budzi grozę u mieszkańców wioski, a w samym domu i okolicy dzieją się różne dziwne rzeczy. Czcinka, która pierwszego dnia wydaje się niemal wymarła, po nocy spędzonej z tłuczkiem do mięsa w charakterze broni oraz walce stoczonej z tajemniczym włamywaczem, zaczyna tętnić „życiem”. Niestety główna bohaterka szybko przekonuje się, że część mieszkańców jest widoczna tylko przez nią. Czyżby spadek oprócz domu obejmował także uzdolnienia czarownicy, z których ciotka Katarzyna była znana w okolicy?

Wyjaśnienie kwestii, kto próbował się włamać i po co, a także wiele kwestii, z duchami błąkającymi się po Czcince, jest powodem wielu bardziej lub mniej zabawnych sytuacji. We wszystkim Reszce stara się pomóc miejscowy doktor, który jednocześnie jest pasierbem ś.p. Katarzyny Szyft, tylko czy aby na pewno jego zamiary są pozytywne?

Główna bohaterka jest inteligentną, zaradną kobietą, która tak naprawdę nie potrzebuje do pomocy mężczyzny. Jest postacią, do której czytelnik pałą sympatią od pierwszych chwil. Ja sama podczas czytania niejednokrotnie łapałam się na myślach, że taką wiedźmą to i ja chcę być. :)

Książka jest napisana po prostu rewelacyjnie, kiedy do niej zasiadłam nie mogłam się wręcz oderwać, co zaowocowało pochłonięciem liczącej 357 stron lektury w ciągu dwóch dni. Pełna zabawnych dialogów, barwnych postaci i nietuzinkowych przygód daje nam gwarancję przyjemnego spędzenia kilku, bądź kilkunastu godzin. Powieść jest połączeniem kryminału, romansu i fantastyki, każdy znajdzie coś dla siebie, a całość nie przytłacza jednym gatunkiem.

Wiem jedno: dzięki „Wiedźmie.com.pl” Pani Ewa trafia na listę moich ulubionych autorów i zaczynam poszukiwania kolejnych jej książek.


Ocena: 6/6


Książka przeczytana dzięki akcji Włóczykijka.


         Książka przeczytana w ramach wyzwania: Polacy nie gęsi... 




czwartek, 3 stycznia 2013

Synonim zła Ivo Vuco









Tytuł: Synonim zła
Autor: Ivo Vuco
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2012











Ivo Vuco to polski autor serbskiego pochodzenia. Przez wiele lat mieszkał w Stanach Zjednoczonych, by następnie przenieść się do Dublina, gdzie pisze teksty o polskiej emigracji dla polonijnej gazety. Jego debiutem książkowym jest „Synonim zła”, po który sięgnęłam z ciekawością, tym bardziej, że na okładce brakuje opisu fabuły.

Marzeniem głównego bohatera Bartka Szmidta jest Ameryka, a dokładniej Nowy Jork. Wyjazd za ocean nie należy jednak do najprostszych, na szczęście pomaga mu w tym „przyjaciel” rodziny. Kiedy Bart jest już w wymarzonym mieście, znajduje małe mieszkanie i pracę na budowie, a wolny czas poświęca imprezom. Wiele się zmienia w momencie kiedy poznaje piękną dziewczynę Susanę, w której zakochuje się bez pamięci oraz gdy jego przyjaciel oferuje mu łatwe, niekoniecznie legalne pieniądze. Wtedy to zaczyna się zabawa z ogniem.

Głównego bohatera poznajemy, kiedy czeka w więzieniu, w celi śmierci. Cała historia jest zapisem wspomnień Barta, które opowiada strażnikowi - Stiopie Sirbu, z którym się zaprzyjaźnia, a następnie, za jego namową, spisuje swoje opowieści. Czytelnik jest świadkiem wielu zabawnych, smutnych, a czasami przerażających wydarzeń. Na przykład opis tego co się działo 11 września 2001 roku jest tak realny, że odnosiłam wrażenie jakbym była obok i uczestniczyła we wszystkim. W ogóle książka jest napisana w taki sposób, że czytający identyfikuje się z bohaterem. I nieważne czy postępuje on dobrze czy źle, odczuwamy do niego sympatię, nawet wtedy, gdy zło bierze górę.

Powieść nie posiada może szybkiej i wartkiej akcji, ale jest tak skonstruowana, że nie można się od niej oderwać. Czytelnik chce jak najszybciej poznać losy Barta oraz jego przyjaciół, przez cały czas się zastanawia czy główny bohater zostanie faktycznie stracony. Generalnie bardzo mi opowiada styl, jakim napisana została ta książka, nie jest ani zbyt patetyczny, ani zbyt potoczny, w moim odczuciu – idealny, i dzięki niemu, między innymi, lektura sprawiła mi tyle przyjemności.

Jedyne co mi przeszkadzało to zupełnie niespodziewanie pojawienie się „ducha” z przeszłości, który miał zdecydowany wpływ na to co spotkało Barta. Ale biorąc pod uwagę fakt, że jest to opowieść głównego bohatera, wyklucza ona wszechwiedzącego narratora.

Jestem pod naprawdę dużym wrażeniem „Synonimu zła” Ivo Vuco. Mam nadzieję, że w niedługim czasie będę miała okazję poznać inne książki jego autorstwa, i że będą one równie dobre jak ta. Powieść tę polecam wszystkim bez wyjątku, bo naprawdę warto ją przeczytać.

Ocena: 6/6  

Książka otrzymana od serwisu nakanapie.pl


Książka przeczytana w ramach wyzwań: